Beauty uważność

Czym jest slow beauty dla mnie?

To świadomość, że na wygląd ma wpływ nie tylko rodzaj i jakość użytych specyfików (kosmetyków, kremów, maseczek) najlepiej naturalnych, ale również nasz styl życia, czyli odpoczynek, sen a nawet stan ducha. Holistyka jest kluczem do zdrowia, ale i do urody. Naturalna pielęgnacja powiązana z naturą poprzez to co możemy otrzymać z roślin jak oleje, olejki eteryczne, hydrolaty, masła czy glinki. Slow beauty to coś więcej niż pielęgnacja to styl życia, dbałość o wygląd poprzez świadome działania, dbałość o siebie i swoje dobre samopoczucie, potrzeby, pragnienia, które zaowocują pięknym wyglądem.

To dobrostan. To rytuały jak domowe spa, które przynosi ukojenie po dniu pełnym wyzwań. Ja często korzystam z kąpieli ziołowych, solnych lub aromaterapeutycznych. Dobieram je do aktualnych potrzeb ciała i stanu emocjonalnego. Mam kilka sprawdzonych receptur, które przynoszą ulgę w stanach napięcia, bólu czy wyczerpania. Zdecydowanie jest to rytuał, z którego nie zrezygnuję i gorąco wam również polecam. Woda ma niezwykłą moc leczniczą o czym pisał Kneipp i propagował spa jako metodę leczniczą.


Wiele teraz pisze się i mówi o uważności w życiu codziennym. Co z uważnością dotyczącą pielęgnacji? Czy naprawdę zwracamy wystarczającą uwagę na to co kupujemy? Czy wiemy co tak naprawdę kryje się wewnątrz kuszącego opakowania kremu? Czy raczej dajemy się zmanipulować lub osaczyć agresywnym marketingiem?


Skóra to żywa część naszego ciała, która wchłania to co z otoczenia, wody, powietrza i pokarmu. Równie ważne jest to co dostaje od zewnątrz. Potrzebuje tak samo troskliwej i dobrze przemyślanej i dobranej do indywidualnych potrzeb najlepiej naturalnej pielęgnacji. Moja mama zawsze gdy obierała ogórki smarowała dłonie obierkami (ogórek ma właściwości rozjaśniające, likwiduje drobne przebarwienia).

„Nie używaj nigdy niczego czego byś nie mogła zjeść” – to motto naszych babek i prababek.

Ważne jest co jemy, pijemy, bo to też wpływa na wygląd skóry. Tak samo jak aktywność fizyczna, wypoczynek i sen. Regularne zabiegi zawsze są lepsze od tych doraźnych, bo przede wszystkim działają długofalowo!A o to przecież nam chodzi, żeby wyglądać dobrze cały czas a nie tylko na wyjątkowe okazje.


W przypadku kosmetyków tak samo jak w produktach spożywczych trzeba zwracać uwagę na ich skład. Powinien być możliwie prosty i pozbawiony zbędnej chemii. Nasza organizm wchłania poprzez skórę substancje zawarte w produktach do pielęgnacji zarówno te o korzystnym ale i szkodliwym działaniu. Należy zdawać sobie sprawę, że niektóre składniki zawarte w kosmetykach są niezbędne między innymi dla ustabilizowania składników aktywnych, wydłużenia czasu ich przydatności do użytku, ochrony przed psuciem i namnażaniem bakterii. Pomagają też łączyć wodę z tłuszczami w tworzeniu lekkich beztłuszczowych formuł, które większość z nas bardzo lubi. Kosmetyki naturalne choć znacznie bezpieczniejsze mają zazwyczaj krótki termin ważności.


Wobec tego, czy wymieniane powszechnie i w sieci jako szkodliwe SLES-Y, SLS-y, silikony, DHA, czy PEG-I są nimi w rzeczywistości? Istnieją przecież normy, które nie pozwalają dopuszczać do obrotu produktów niebezpiecznych dla zdrowia. Na rynku europejskim zanim dopuści się do obrotu produkty kosmetyczne muszą one przejść szereg badań. Nie dopuszcza się produktów mogących zaszkodzić. Ale nadal wiele składników budzi obawy i kontrowersje. Czy słusznie? Wciąż trwają badania nad substancjami chemicznymi dopuszczanymi do obrotu i co jakiś czas pojawiają się nowe informacje na ich temat. Nie opieraj więc swoich poglądów na wpisach osób, które nie mają o tym pojęcia albo powielają zasłyszane lub powtarzane w sieci hasła, które nie zawsze są zgodne z prawdą i naukowymi badaniami. Składniki kosmetyków które cieszą się złą sławą jak wyżej wymienione czy też konserwanty, barwniki, oleje mineralne czy silikony nie zawsze są aż tak niebezpieczne jak je malują. Jest pewnie wiele innych, o których aktualnie się nie wspomina, czy ona są bezpieczne? Zawsze weryfikuj informacje na podstawie artykułów pisanych przez specjalistów w tej dziedzinie oraz zawsze zachowaj czujność i zdrowy rozsądek.


Niektóre składniki mogą powodować alergie i to nie rzadko te naturalne jak przykładowo cynamon, kamfora, wyciągi z cytrusów, olejki eteryczne czy alkohol. Mogą działać na skórę zbyt agresywnie lub powodować reakcje tylko u Nas. Możemy być uczuleni na składnik kosmetyku, z którego alergenem nie zetknęliśmy się wcześniej i użycie jego może być dla nas niemiłą niespodzianką, która nie wynika z kiepskiej jakości produktu. Kosmetyki hypoalergiczne zwane aptecznymi, bo najczęściej były sprzedawane głównie w aptekach to produkty niemal w 100% z chemicznym składem. Produkty hypoalergiczne również mogą uczulić. Eliminowanie z ich składu składników które mogą być drażniące dla wrażliwej skóry nie oznacza, że inny składnik tego produktu nas nie uczuli. Zwykle też zaleca się ich stosowanie krótkotrwale.


Warto mieć świadomość, że produkty kosmetyczne tak jak i żywność podlega trendom i modzie (przykładem są produkty wiralowe) ale przede wszystkim marketingowi kosmetycznemu, który promuje co roku lub co kilka lat „nowy” super składnik kosmetyczny. W jednym roku jest to masło shea w inny reservatol,śluz ślimaka czy olej z opuncji figowej. Taki „sooperfood” kosmetyczny. Często kupując reklamowane marki produktów płacimy w znacznej części nie za ich skład czy wysoką jakość a za marketing, reklamę i opakowanie. Deklarowane składniki aktywne jak glinka w maseczkach, olej z opuncji figowej w kremach czy masło shea to często ułamek procentowy w ich składzie! W każdym niemal kremie na czołówce listy jest woda. Woda choć nie jest szkodliwa w niektórych sytuacjach nie jest wskazana. Dotyczy to głównie okresu zimowego a szczególnie wtedy, kiedy na zewnątrz mamy ujemne temperatury.


Sposób i czas stosowania kosmetyków też ma duże znaczenie. W nocy skóra najlepiej się regeneruje. Istnieje cała gama produktów dedykowanych nocnej pielęgnacji, które mają za zadanie ją odżywić. W nocy też odpoczywamy od makijażu, jeśli go robimy. Zbyt częsta lub zbyt intensywna pielęgnacja może nie być korzystna a nawet doprowadzić do zachwiania naturalnego procesu regeneracji skóry, którą można również przetrenować (masaż) lub przekarmić (kremy, sera, maseczki). Tak się dzieje, gdy używamy zbyt dużo produktu nieadekwatnie do potrzeb, czyli aplikujemy zbyt wiele lub za często. Według badań najczęściej dotyczy to szamponów i odżywek do włosów. Dotyczy to również produktów złuszczających, czyli peelingu. Stosowany z umiarem tak aby skóra miała czas na regeneracje daje korzyść w postaci złuszczenia martwych komórek skóry. Niestety nie rzadko na opakowaniu produktu w części „sposób użycia” zaleca się używanie go dwa razy w tygodniu a nawet codziennie. To zdecydowanie za często – jak wynika z moich obserwacji, praktyki i badań. Należy skupiać się zawsze na aktualnych potrzebach skóry i tego co dziś jest jej potrzebne, mając na uwadze również porę roku. Masaż też powinien być wykonywany umiejętnie i delikatnie z zachowaniem pewnych zasad i z uwzględnieniem anatomii twarzo-czaszki. 


Najlepsze według mnie są takie kosmetyki, które zbliżają się do tego co w naturalny sposób można uzyskać z roślin olejki, hydrolaty, wyciągi ziołowe czy masła. Używanie tylko prostych produktów nieprzetwarzanych bez dodatków, konserwantów, wypełniaczy czy kompozycji zapachowych daje pewność, że damy to co jej potrzebne. Z drugiej strony nie każdy z nas dysponuje czasem i dostateczną cierpliwością, aby wyprodukować własnoręcznie krem czy serum. Dodatkowo jeśli nie użyjemy w nim substancji konserwującej to jego żywot będzie bardzo krótki. Potrzebujemy również odpowiednich narzędzi i wiedzy… Dobra wiadomość jest taka że rynek kosmetyków naturalnych szybko się rozwija i można już kupić produkty dobrej jakości. Ale uwaga i tu trzeba zachować czujność i posiadać pewną wiedzę. O tym napiszę w kolejnym wpisie. Natomiast zrobienie prostej maseczki z kilku domowych składników które znajdziemy w kuchni jest jak najbardziej do zrobienia dla każdego i nie wymaga ani wiele czasu ani umiejętności czy odpowiedniego sprzętu. Może więc warto zacząć właśnie od takich małych kroków?

Od czego zacząć świadome dbanie o urodę w rytmie slow beauty?

 -Powinnaś przede wszystkim być uważna i czujna. Zwracać uwagę co Ci służy, co uczula lub nie współgra ze skórą.

-Zrób przegląd swojej półki i sprawdź co naprawdę używasz a co tylko jest. Rzeczy, które leżą nie musisz od razu wyrzucać. Przegląd kosmetyków pomoże Ci w zweryfikowaniu tego co kupujesz i ile na to wydajesz. Wiele osób kupuje kosmetyki impulsywnie pod wpływem reklamy lub nastroju. Potem mamy ich często zbyt wiele!

– Kupuj kilka, ale dobrze dobranych kosmetyków z dobrym prostym i możliwie naturalnym składem. Doskonałe są produkty multi-funkcyjne, które można stosować na wiele sposobów do ciała, włosów czy maseczek jak oleje kosmetyczne.

– Postaw na produkty dobrej jakości. Pamiętaj, że nie cena wskazuje na wysoką jakość produktów. Drogie nie zawsze są dobre i jakościowe a tanie to nie koniecznie kiepskie kosmetyki. Pamiętaj, że na cenę produktu wpływa marketing i atrakcyjne opakowanie.

-Obserwuj swoją skórę. Patrz, jak reaguje na to co jej dajesz i czym ją karmisz z zewnątrz jak i co jesz. Słuchaj czego potrzebuje. Często zmiana nawyków żywieniowych przekłada się na wygląd włosów, skóry i paznokci.

-Zwracaj uwagę na skład kosmetyków. Nie musisz od razu znać całej listy zresztą jest ich tak wiele, że nie jest to do zapamiętania. Wystarczy, że rozpoznasz na początek te, które mogą uczulić i te, które naprawdę są szkodliwe co potwierdzają badania naukowe. Warto też wiedzieć, że złowrogo brzmiące składniki mogą być naturalne i nieszkodliwe jak przykładowo linalol czy geraniol, które są organicznymi związkami chemicznymi naturalnie występującymi w roślinach a są składnikami olejków eterycznych.

-Częstotliwość użytkowania to też bardzo indywidualna kwestia. To, że na opakowaniu jest napisane codziennie nie znaczy, że mamy za tym podążać. Częstotliwość stosowania warto zweryfikować w praktyce. Nie zawsze więcej i częściej znaczy lepiej.

-Każda pora roku to wyzwanie. Latem  trzeba skórę nawilżać a w zimie dodatkowo natłuszczać zwłaszcza w czasie niskich temperatur. Do tego przeznaczone są właśnie kremy bez wody lub/i emolienty. Zarówno jesienią jak i wiosną skórę należy chronić przed wiatrem, który podobnie jak mocne słońce wysusza ją.

-Pamiętaj, że to co może być korzystne dla Twojej skóry w lecie niekoniecznie sprawdzi się w zimie. Bierz poprawkę na porę roku.

-Nie przekraczaj terminu ważności produktu nawet jeśli nie skończyłaś opakowania i uważaj na to, gdzie i jak go przechowujesz. Wilgoć (w przypadku produktów sypkich), zbyt wysoka temperatura lub nasłonecznione miejsce może podziałać na produkt w sposób, który uczyni go niezdatnym do użytku, ponieważ ulegnie zepsuciu. Często jest tak w przypadku kremów z filtrem, które po użyciu leżą często pozostawione przez nas w pełnym słońcu.

-Zwracaj uwagę na oznaczenia na opakowaniu takie jak między innymi PAO-Period After Opening.

Pozostaje jeszcze kwestia zapachu produktów kosmetycznych, który nie zawsze nam odpowiada. Znam osoby, które nie lubią zapachowych kremów czy mydeł. Zdarza się, że sam zapach może spowodować niechęć do używania produktu pomimo jego dobrego składu i działania. Ja tak miałam z kosmetykami do włosów. Nie zawsze dobry skład kosmetyku idzie w parze z jego ładnym zapachem lub takim, który nam odpowiada. Wybierając produkt należy wziąć pod uwagę fakt, że jego kompozycja zapachowa określana w składzie „perfume” może, ale nie musi nas uczulić.  

Warto czytać i poszerzać swoją wiedzę na temat produktów, które używamy na co dzień, bo to wpływa przede wszystkim na nasze zdrowie, ale i wygląd. Zachęcam do aktywnego a przede wszystkim świadomego dbania o urodę.

SŁOWNICZEK/żródło /https://www.kosmopedia.org/:
SLS-Sodium Lauryl Sulfate, substancja powierzchniowo czynna, o właściwościach myjących, pianotwórczych i emulgujących. Ma działanie drażniące skórę i oczy, ale pod warunkiem stosowania SLS (bez obecności innych substancji) w wysokim stężeniu i długotrwałym kontakcie ze skórą.
SLES-Sodium Laureth Sulfate, substancja powierzchniowo czynna o właściwościach myjących, pianotwórczych i emulgujących. Działanie drażniące SLES i innych składników z grupy siarczanów alkoholi tłuszczowych jest znacznie słabsze.
Silikony– to określenie grupy syntetycznych polimerów krzemoorganicznych. Silikony to emolienty, czyli substancje, które tworzą na powierzchni skóry i włosów film ograniczający retencję wody. Nie wykazują właściwości drażniących ani alergizujących. Nie są także komedogenne.
PEGi -Glikol polietylenowy to substancje należące do grupy syntetycznych polimerów. Pełnią wiele funkcji w kosmetykach (emulgatora, solubilizatora, humektantu itd.) stosowane również w przemyśle farmaceutycznym.
PAO – Period After Opening informuje o tym jak długo od otwarcia opakowania i pierwszego użycia produktu może być bezpiecznie stosowany. To symbol otwartego słoniczka. Pod nim lub na nim podana jest liczba miesięcy np.: 3M, 6M, 24M.

Dodaj komentarz

Beauty uważność