JEDŹMY NA WĘGRY! -kraj języka, którego nikt nie rozumie-

„Jedźmy na Węgry podobno jest tam fajnie” – to słowa mojego męża. Tak zaczęła się nasza przygoda z tym krajem do którego nie miałam wtedy ochoty pojechać a jednak pojechałam i nie żałuję. Przez kilka kolejnych lat z rzędu udało się nam zwiedzić niemal całe Węgry od Debreczyna poprzez Eger, Egerszalok, Budapeszt, Hortobagy, jezioro Cisa, Tokaj, Med, Balaton od strony Balatonello i od strony Badacsonytomaj, Miszkolc, Keszthely, Veszprem oraz Bukki Nemzeti Park po Tihany /w maju 2025 r./.

(więcej…)

Czytaj dalejJEDŹMY NA WĘGRY! -kraj języka, którego nikt nie rozumie-

M A R S E I L L E coś więcej niż city break

Do Marsylii dotarliśmy pod koniec listopada. Przywitał nas MISTRAL – jak mówią mieszkańcy – wiatr wiejący od Lyonu i miejscowi w kurtkach puchowych, czapkach i szalikach, którzy „zamarzali w temperaturze 11 -16 *C. Recepcjonista hotelu, do którego przybyliśmy zapewnił nas , że jeszcze będzie normalnie czyli cieplej niż obecnie. My lżej ubrani w lekkie kurtki przeciwwietrzne i takie same spodnie ruszyliśmy entuzjastycznie w miasto i do portu. Szybko i nieprzyjemnie przekonaliśmy się, że wiatru tego nie należy lekceważyć! Pomimo mocnego słońca przynosił on naprawdę przenikający chłód!

(więcej…)

Czytaj dalejM A R S E I L L E coś więcej niż city break